Gdy znak drogowy przewróci się na nasz samochód...
Autor: Maciej Stępień
2 lipca 2017 r.
Kilka dni temu, tuż przed naszą Kancelarią doszło do nieszczęśliwego zdarzenia. W zaparkowany tuż przed wejściem do naszej klatki schodowej samochód, na skutek nagłego przewrócenia się uderzył znak drogowy. Ów znak był postawiony przy drodze tymczasowo, w związku z prowadzonymi w obrębie chodnika robotami budowlanymi, dlatego też nie był on z chodnikiem połączony na stałe, ale po prostu postawiony na jego powierzchni wraz z obciążnikiem tj. zbiornikiem, w którym znajdowała się zapewne jakaś substancja lub materiał obciążający. Nie można także wykluczyć przewrócenia się znaku z uwagi na silne tego dnia podmuchy wiatru. Na skutek uderzenia znaku w samochód została spowodowana szkoda w postaci wybitej przedniej szyby oraz wgniecenia w masce pojazdu.
Ku naszemu zdziwieniu, właściciel samochodu, który po kilku godzinach pojawił się na miejscu zdarzenia, zachował kamienny spokój. Nie wiemy, czy wynikało to z faktu, iż był on szczęśliwym posiadaczem ubezpieczenia autocasco (AC), które obejmowało swoim zakresem takie nietypowe zdarzenie, czy też był on po prostu reprezentantem myśli stoickiej. Trzeba jednak mieć na uwadze, iż ta historia mogła się niestety przydarzyć każdemu z nas. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, iż większość osób, które znalazłyby się w sytuacji ww. poszkodowanego właściciela pojazdu zachowałaby się zgoła inaczej pod kątem emocjonalnym :).
Pewnym jest jednak to, iż warto wiedzieć jakie czynności należy niezwłocznie podjąć w tego rodzaju sytuacjach, w szczególności, jeżeli będziemy chcieli starać się później o zapłatę odszkodowania, czy to od naszego ubezpieczyciela, czy też bezpośrednio od sprawcy szkody.
W pierwszej kolejności niczego na miejscu zdarzenia nie należy ruszać (chyba że zastany przez nas stan powoduje zagrożenie dla zdrowia i życia osób trzecich lub ich mienia). Następnie, warto wezwać na miejsce zdarzenia policję, która sporządzi odpowiedni protokół. Warto również taki protokół samodzielnie zweryfikować i zwrócić uwagę na to, czy informacje, które zostały zawarte w jego treści są zgodne z rzeczywistym stanem faktycznym, w szczególności w zakresie poniesionych przez nas szkód w mieniu. Jeżeli posiadamy odpowiednie ubezpieczenie, powinniśmy zawiadomić o szkodzie ubezpieczyciela na zasadach wskazanych w zawartej przez nas umowie ubezpieczenia.
Zalecam również samodzielnie sporządzenie szczegółowej dokumentacji zdjęciowej powstałych uszkodzeń oraz samego przedmiotu, który przyczynił się do ich powstania.
Dobrym rozwiązaniem będzie także podjęcie próby bezpośredniego kontaktu z osobami zamieszkującymi (przebywającymi) w pobliżu miejsca zdarzenia, w celu ukazania im zarówno rozmiarów szkody, jak również przyczyn, które ją spowodowały oraz zapewnienia sobie przez takie działania możliwości skorzystania z późniejszych zeznań tych osób, które powinny potwierdzać naszą wersję wydarzeń. Można także rozeznać czy miejsce zdarzenia jest przez jakiś podmiot monitorowane i w razie takiej możliwości wystąpić do tego podmiotu o kopię nagrania z monitoringu.
W przedmiotowym przypadku, istotne jest ustalenie, kto może ponosić odpowiedzialność za wyrządzenie szkody. W mojej opinii istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż szkoda zaistniała na skutek rażącego niedbalstwa, polegającego na postawieniu na drodze wadliwego znaku drogowego, jako że jego podstawa (obciążnik) była bardzo lekka, przez co nie mogła utrzymać znaku w pionie powodując przez to jego niestabilność. Zarówno właściciel pojazdu jak i świadkowie zdarzenia uznali, iż podniesienie znaku tj. przywrócenie go do poprzedniej pozycji jest w tej sytuacji zbyt niebezpieczne, ponieważ groziłoby to analogicznym uszkodzeniem kolejnego samochodu, który by w tym samym miejscu zaparkował, a także stanowiłoby to zagrożenie dla zdrowia a nawet życia przechodniów.
Jaki zatem podmiot może być odpowiedzialny za przedmiotową szkodę? W moim przekonaniu za taki podmiot powinien zostać uznany zarządca drogi, a więc w tym konkretnym przypadku Prezydent Miasta, do którego obowiązków przewidzianych m.in. w art. 20 pkt 4) ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (Dz.U.2016.0.1440 t.j.) należy:
„utrzymanie nawierzchni drogi, chodników, drogowych obiektów inżynierskich, urządzeń zabezpieczających ruch i innych urządzeń związanych z drogą, z wyjątkiem części pasa drogowego, o których mowa w art. 20f obowiązki zarządcy drogi wobec gminy pkt 2”.
Za „urządzenia zabezpieczające ruch i inne urządzenia związane z drogą” należy właśnie uznać m.in. znaki drogowe.
Z kolei stosownie do pkt. 11) wyżej cytowanego artykułu, do zadań zarządcy drogi należy także:
„wykonywanie robót interwencyjnych, robót utrzymaniowych i zabezpieczających”
Odpowiedzialność zarządcy drogi (ew. również jego ubezpieczyciela) powinniśmy oprzeć na podstawie art. 415 k.c., który statuuje tzw. odpowiedzialność deliktową, tj. stanowi, iż:
„Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”.
Dla stwierdzenia faktu istnienia takiej odpowiedzialności konieczne jest kumulatywne (łączne) spełnienie trzech przesłanek – po pierwsze powstanie szkody (w przedmiotowej sprawie wybicie szyby przedniej oraz wgniecenie w masce samochodu), po drugie zawinione działanie lub zaniechanie, które rodzi obowiązek odszkodowawczy (w przedmiotowej sprawie działanie polegające na niewłaściwym zabezpieczeniu drogi w wyniku instalacji wadliwego znaku drogowego, co moim zdaniem stanowiło rażące niedbalstwo po stronie zarządcy) oraz po trzecie - związek przyczynowy pomiędzy szkodą a działaniem lub zaniechaniem, z którym ustawa wiąże obowiązek odszkodowawczy (w przedmiotowej sprawie postawienie znaku drogowego nie posiadającego odpowiednich właściwości technicznych (niestabilnego), gwarantujących bezpieczeństwo uczestników ruchu, doprowadziło do jego osunięcia na zaparkowany blisko niego samochód, powodując zderzenie, co w konsekwencji doprowadziło do powstania szkody w mieniu).
Nawet biorąc pod uwagę silne podmuchy wiatru w dniu, w którym nastąpiła szkoda, znak nie powinien się przewrócić, o czym świadczy m.in. okoliczność tego rodzaju, że wszystkie inne okoliczne znaki drogowe nie zmieniły swojej dotychczasowej pozycji, pomimo że były narażone na takie same warunki atmosferyczne. Mając na uwadze powyższe okoliczności, w mojej ocenie zarządca drogi dopuścił się rażącego niedbalstwa, ponieważ instalując na drodze niestabilny znak drogowy, nie zachował się zgodnie z wymaganym dla niego miernikiem minimalnej staranności.
W wyniku analizy kwestii związanych z problematyką uznania czyjegoś zachowania za rażące niedbalstwo, już kilkanaście lat temu Sąd Najwyższy doszedł do wniosku, iż:
„Przypisanie określonej osobie niedbalstwa uznaje się za uzasadnione wtedy, gdy osoba ta zachowała się w określonym miejscu i czasie w sposób odbiegający od właściwego dla niej miernika należytej staranności. Przez rażące niedbalstwo rozumie się natomiast niezachowanie minimalnych (elementarnych) zasad prawidłowego zachowania się w danej sytuacji. O przypisaniu pewnej osobie winy w tej postaci decyduje więc zachowanie się przez nią w określonej sytuacji w sposób odbiegający od miernika staranności minimalnej” (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 marca 2004 r., sygn. akt IV CK 151/03, niepublikowany).
Na koniec, pragniemy również poinformować naszych Klientów, iż sytuacja przed naszą Kancelarią została już opanowana, więc można już bezpiecznie parkować bezpośrednio pod naszą Kancelarią. Jednocześnie zawsze oferujemy naszym Klientom wjazd na podwórze kamienicy, gdzie pionowe znaki drogowe nie występują :).
AUTOR: apl. adw. Maciej Stępień
zdjęcia: Bogna Zaborowska-Smagacz
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Stan prawny na dzień 30 czerwca 2017 r. Niniejsza publikacja nie stanowi porady prawnej i jest objęta prawami autorskimi. Rozpowszechnianie niniejszej publikacji bez zgody White Pine Legis Podhajski i Wspólnik Kancelaria Prawnicza sp.k. lub autora jest zabronione.

ul. Gliwicka 12/12,
40-079 Katowice
Tel. (+48) 32 749 63 67
NAPISZ DO NAS

.jpeg)







